Długie dni w Szwecji.
| Podróże z aparatem |
Rok temu miałem okazję spędzić 10 dni w Szwecji. Spędzałem ten czas w małym miasteczku w centralnej części kraju. Nie nastawiałem się na zwiedzanie dużych miast. W planach miałem obcowanie z przyrodą i poznanie tylko kilku miejskich atrakcji turystycznych.
Klimat małego szwedzkiego miasteczka mocno rozleniwia. Cisza, spokój, przyjaźnie nastawieni ludzie. To duża odmiana po życiu w Warszawie. Pierwsze dni spędziłem siedząc na werandzie z przyjaciółmi i pijąc piwo. Nie ruszałem się nigdzie, bo aura nie była najciekawsza. Początkowo stwierdziłem, że z fotograficznymi wycieczkami poczekam na lepszą pogodę, jednak po trzech dniach przekonałem się, że to zupełnie nie ma sensu. Pogoda w Szwecji w maju zmienia się tak szybko i często, że śledzenie prognoz pogody w zasadzie mija się z celem. Jeśli do miejsca przeznaczenia ma się dotrzeć w czasie około godziny, to nie czeka się tylko rusza w drogę nawet jeśli pada deszcz. W ciągu tej godziny pogoda może niespodziewanie zmienić się w słoneczną.
Podczas fotografowania w Szwecji mogą przydać się wszystkie patenty na fotografowanie podczas deszczu. Szczęśliwie udało mi się jakość bez nich obejść, choć niejednokrotnie pogonił mnie deszcz. W przerwach między jedną ulewą a drugą zdążyłem jednak zrobić całą masę zdjęć.
Fantastyczną rzeczą w tamtej części świata są dłuuugie zachody Słońca. W czasie jednego zachodu można spokojnie wsiąść w samochód i pojechać w inne miejsce, które z pewnością będzie równie urocze jak poprzednie. Takie fotografowanie wprawia człowieka w błogi spokój i daje naprawdę dużo radości.
Szwecja jest jednym z bardziej dbających o swoją przyrodę krajów na świecie. Jadąc głównymi drogami prawie co chwilę mija się jakiś drogowskaz kierujący do rezerwatu przyrody. Jednego dnia można ich zobaczyć od kilku do kilkunastu. Jedne są mniejsze, inne większe, ale wszystkie są doskonale zorganizowane. Przygotowane parkingi, tablice informacyjne, czyste drewniane wychodki pachnące... drewnem. W dodatku przystosowane dla niepełnosprawnych.
To co zaskoczyło mnie w tych rezerwatach najbardziej, to brak ludzi. I to prawie całkowity. W jednym z ciekawszych rezerwatów, w którym znajdowały się zamknięte w XIX w. kopalnie rudy żelaza, przez trzy godziny nie widziałem żywej duszy. Gdzieś w oddali, na jeziorze widać było jedynie wędkarzy na łodzi.
Wiele szwedzkich atrakcji turystycznych okazuje się być miejscami bezobsługowymi. W rezerwatach można to zrozumieć, ale bezobsługowe muzeum? Takie cudo można zobaczyć w muzeum szkoły w miejskim skansenie w Orebro. Nikt nie goni, nie zabrania fotografować... Rewelacja:)
Podobnym zaskoczeniem była dziwna budowla stojąca przy jednej z dróg, którą jechałem. Okazała się jakąś wypalarnią rudy żelaza czy czymś w tym rodzaju. Budynek był otwarty i całkowicie pusty. Jedyna rzecz wskazująca na obsługę tego miejsca, to otwarte kłódki wiszące na drzwiach. Cały obiekt można spokojnie zwiedzić od piwnicy aż po strych nie natrawiając nic co wskazywałoby na jakikolwiek zakaz wstępu czy fotografowania.
Zakazy fotografowania, to rzecz, która wkurza niejednego fotografa w Polsce. Gdzie by się nie wchodziło, to trzeba pytać czy można fotografować. A w wielu miejscach albo jest zakaz całkowity, albo za fotografowanie trzeba dodatkowo zapłacić. W Szwecji nie widziałem ani jednego zakazu fotografowania. Zwiedzając zabytkowe kopalnie miedzi w Falun czułem się jak w fotograficznym El Dorado. Przewodniczka nie poganiała, dawała czas na fotografowanie i nikt nie wspomniał słowem o opłatach, zakazach itp. Aż chwilami głupio się czułem.
Szwecja jest rajem dla fotografów przyrodniczych. Lasy są praktycznie wszędzie dookoła. Tam gdzie byłem (okręg Orebro), aby dojść do jeziora wystarczy wyjść z domu i iść w dowolnym kierunku, żeby po niedługim czasie trafić się na jakieś jezioro. Niestety nie udało mi się spotkać żadnego spektakularnego zwierzaka typu łoś, ani złapać szczupaka, ale mam nadzieję, że jeszcze będę miał na to okazję. Szwecja to kraj, który mnie zachwycił i do którego z pewnością jeszcze wrócę.
Więcej zdjęć oczywiście w moich GALERIACH.






