Jak oceniasz stopień swojego zaawansowania w fotografii?
 
nowa prezentacja

Reklama
Reklama

Na początku był... BIG BROTHER

Opowieści dziwnej treści
fotografia - big brotherMoże tytuł brzmi nieco dziwnie, ale właśnie od Big Brothera zaczęła się moja fotoreporterska przygoda. Fotografowałem wtedy już od dawna, ale nie miałem okazji zmierzyć się z pracą w mediach. To było w pewnym sensie spełnienie moich marzeń. Zawsze chciałem być z aparatem tam, gdzie się coś dzieje. I w końcu udało się. Pierwsza edycja BB była ogromnym wydarzeniem medialnym a ja byłem w samym jego centrum. Byłem fotoedytorem w tygodniku Big Brother. Robiłem zrzuty ekranowe z wydarzeń w domu Wielkiego Brata i miałem tam też swoją rubrykę - fotostory. Ale dla mnie było najważniejsze to, że mogłem fotografować i poczuć co to jest prawdziwy fotoreporterski świat.


fotografia - big brother



Zderzenie z rzeczywistością nastąpiła bardzo szybko. W dniu wyjścia z domu Wielkiego Brata pierwszego uczestnika programu stałem przy wyjściu z aparatem razem z kilkunastoma innymi zawodowymi fotoreporterami. Czas mijał przyjemnie, trwały przyjacielskie rozmowy, mogłem posłuchać co się dzieje w medialnym świecie i jak pracują zawodowcy.


fotografia - big brother



Sielanka jednak nie trwała długo. Nastąpiło odliczanie. Wszyscy zajęliśmy miejsca i... Gdy drzwi się otworzyły nie miało już znaczenia kto jakie miał miejsce i to, że przed otwarciem drzwi miałem już przygotowany piękny kadr. Nagle przebiegło po mnie kilkanaście osób. To był dla mnie szok. Ci mili fotografowie byli gotowi zadeptać każdego, żeby tylko zrobić dobre zdjęcie. Cudem na jednym ujęciu udało mi się złapać gwiazdę wieczoru. Jednak gdy przemyślałem całość na spokojnie zrozumiałem dlaczego tak się dzieje. Na sfotografowanie osoby opuszczającej program miało się zaledwie kilka sekund. Ktoś kto zarabia tym na życie nie mógł sobie pozwolić na powrót do redakcji bez zdjęcia. Wyciągnąłem wnioski.


fotografia - big brother



Wreszcie zrozumiałem, że takie gadżety jak uchwyt pionowy do aparatu mogą być bardzo przydatne. Po pierwsze robiąc pionowe zdjęcia nadal mogłem zachować zwartą i trudną do przewrócenia sylwetkę. Po drugie czasami stało się w takich warunkach, że uniesienie łokcia, żeby obrócić aparat było niemożliwe. Przy wyjściu kolejnego uczestnika miałem już rozbudowany sprzęt i zupełnie inne nastawienie. Nie zajmowałem już dobrego miejsca lecz rozglądałem się którędy najsprawniej można się przemieszczać. Wtedy po raz pierwszy fotografowałem prawie nie dotykając ziemi nogami. To wyglądało prawie jak futbol amerykański i na szczęście ja byłem na górze. Ale nie zawsze tak było. W drugiej edycji robiłem też sporo zdjęć jeżdżąc za uczestnikami na imprezy poza domem Wielkiego Brata. Zresztą w Sękocinie zaczęło się pojawiać znacznie mniej fotoreporterów gdyż popularność programu znacznie spadła.


fotografia - big brother


fotografia - big brother



To był dla mnie bardzo intensywny fragment życia. Więcej byłem poza domem niż w domu, mało sypiałem i byłem ciągle zmęczony fizycznie. Ale najważniejsze było to, że robiłem to co było moją pasją i byłem dzięki temu szczęśliwy.


fotografia - big brother



Ciąg dalszy w artykule Medialne sukcesy vs. spokojne życie
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież